poniedziałek, 17 października 2016

PYTANIA

PYTANIA

Przechadzając się ulicami jednego z największych miast naszego kraju zacząłem się zastanawiać jak często ludzie rozmawiają o teatrze na ulicy. Czy w ogóle rozmawiają o teatrze? Komu właściwie spośród tych wszystkich ludzi potrzebny jest teatr. Zacząłem wsłuchiwać się w rozmowy. Ktoś mówił o kupnie auta, inny o studiach i stypendiach, ktoś głośno komentował "złe" decyzje Urzędu Miasta i nagle z przerażającego tłumu dobiegły mnie słowa klucze: "oni cały czas jeżdżą na festiwale teatralne... ...nasz spektakl byłby..." na tym urwało się zdanie tak szybko, że nawet nie zdążyłem zarejestrować która z mijających mnie osób wypowiadała te słowa.
Nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, iż te strzępy zdania były wypowiadane przez osobę, która teatrem zajmuje się na co dzień. Znów zaczął mnie męczyć temat: Czy ludzie NIEzajmujący się teatrem, rozmawiają o teatrze na ulicy i czy w ogóle o nim rozmawiają.
Szczerze mówiąc – nie wiem, ale z doświadczenia mogę stwierdzić, że albo sporadycznie, albo wcale.
Czy teatr jest potrzebny w dzisiejszych czasach, w dobie internetu i błyskawicznym rozwoju nowych mediów? Przecież jeszcze nigdy w historii ludzkości nie byliśmy tak zasypani informacjami, gadżetami które na każdym kroku mają ułatwiać bądź umilać nasze życie. Czy potrzebujemy teatru? - Nie mogłem pozbyć się tego pytania z głowy.
Kiedyś teatr był odkryciem, w sumie ciągłym odkrywaniem, przeżyciem i przeżywaniem, emocją i emocjami, a przecież człowiek nadal potrzebuje konfrontować się ze swoimi emocjami. Może teatr jest po to? By przeżywać katharsis... Niestety dziś jednak teatr jest miałki, nudny i omijający główne problemy szerokim łukiem, znów stał się sztuką dla sztuki. Znów stał się artystycznym monumentem na cześć jakiegoś pokolenia. Niestety na horyzoncie polskiego teatru nie widać ani jednego młodego reżysera, który by powalił nas swoją genialną wizją, który potrafiłby pobudzać nasze emocje. Dziś nie ma nikogo kto zabrałby nas w świat marzeń, tych jawnych i skrytych pragnień, nikt się nie buntuje i nie walczy, nikt niczego nie buduje a wciąż de-konstruuje w rzekomym imieniu sztuki.
Wiem jednak, że po takim czasie przyjdzie ktoś na miarę Grotowskiego czy Kantora, który nie będzie się sprzeciwiał, tylko po prostu bez gadania zacznie robić swoje.

Zadaję sobie pytania i nie szukam na nie odpowiedzi. Dlaczego? Bo jest za późno – pomyśle o tym rano.

Kraków 17.10.2016

Maciej Ratajczyk
Mały

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz