PYTANIA
Przechadzając
się ulicami jednego z największych miast naszego kraju zacząłem
się zastanawiać jak często ludzie rozmawiają o teatrze na ulicy.
Czy w ogóle rozmawiają o teatrze? Komu właściwie spośród tych
wszystkich ludzi potrzebny jest teatr. Zacząłem wsłuchiwać się w
rozmowy. Ktoś mówił o kupnie auta, inny o studiach i stypendiach,
ktoś głośno komentował "złe" decyzje Urzędu Miasta i
nagle z przerażającego tłumu dobiegły mnie słowa klucze: "oni
cały czas jeżdżą na festiwale teatralne... ...nasz spektakl
byłby..." na tym urwało się zdanie tak szybko, że nawet nie
zdążyłem zarejestrować która z mijających mnie osób
wypowiadała te słowa.
Nie trzeba
być geniuszem, żeby stwierdzić, iż te strzępy zdania były
wypowiadane przez osobę, która teatrem zajmuje się na co dzień.
Znów zaczął mnie męczyć temat: Czy ludzie NIEzajmujący się
teatrem, rozmawiają o teatrze na ulicy i czy w ogóle o nim
rozmawiają.
Szczerze
mówiąc – nie wiem, ale z doświadczenia mogę stwierdzić, że
albo sporadycznie, albo wcale.
Czy teatr
jest potrzebny w dzisiejszych czasach, w dobie internetu i
błyskawicznym rozwoju nowych mediów? Przecież jeszcze nigdy w
historii ludzkości nie byliśmy tak zasypani informacjami, gadżetami
które na każdym kroku mają ułatwiać bądź umilać nasze życie.
Czy potrzebujemy teatru? - Nie mogłem pozbyć się tego pytania z
głowy.
Kiedyś
teatr był odkryciem, w sumie ciągłym odkrywaniem, przeżyciem i
przeżywaniem, emocją i emocjami, a przecież człowiek nadal
potrzebuje konfrontować się ze swoimi emocjami. Może teatr jest po
to? By przeżywać katharsis... Niestety dziś jednak teatr jest
miałki, nudny i omijający główne problemy szerokim łukiem, znów
stał się sztuką dla sztuki. Znów stał się artystycznym
monumentem na cześć jakiegoś pokolenia. Niestety na horyzoncie
polskiego teatru nie widać ani jednego młodego reżysera, który by
powalił nas swoją genialną wizją, który potrafiłby pobudzać
nasze emocje. Dziś nie ma nikogo kto zabrałby nas w świat marzeń,
tych jawnych i skrytych pragnień, nikt się nie buntuje i nie
walczy, nikt niczego nie buduje a wciąż de-konstruuje w rzekomym
imieniu sztuki.
Wiem
jednak, że po takim czasie przyjdzie ktoś na miarę Grotowskiego
czy Kantora, który nie będzie się sprzeciwiał, tylko po prostu
bez gadania zacznie robić swoje.
Zadaję
sobie pytania i nie szukam na nie odpowiedzi. Dlaczego? Bo jest za
późno – pomyśle o tym rano.
Kraków
17.10.2016
Maciej Ratajczyk
Mały
Mały
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz