Dlaczego
teatr?
![]() |
| Maciej Ratajczyk i Paweł Jaguś w spektaklu "Sonata Belzebuba" |
Prawie
siedem lat temu jeden z moich znajomych zadał mi pytanie:
"Mały
dlaczego zajmujesz się teatrem?"
wtedy
odpowiedziałem na to pytanie w sposób bardzo prosty:
"Po
prostu ktoś mnie do tego zachęcił".
Dopiero po
kilku latach kiedy sam zacząłem zajmować się teatrem zupełnie
autonomicznie – ja jako twórca całości dzieła, a nie odtwórca
roli, wtedy zrozumiałem właściwie co było esencją tego pytania.
A więc:
Mały dlaczego zajmujesz się teatrem?
Mógłbym
skrócić swoją odpowiedź do stwierdzenia najprostszego: po to by
zmieniać świadomość ludzi, ale to by było za proste.
Będąc na
wymianie artystycznej w Duisburgu w 2008 roku jeden z prowadzących
po moim beznadziejnym wygłupie powiedział do mnie:
„Chcesz
zmieniać świat? Zacznij od siebie”.
Coś we mnie
pękło coś zaczęło się zmieniać, bardzo powoli ale skutecznie.
Trzy lata później założyłem własną grupę teatralną, która
funkcjonuje do dziś i z roku na rok realizuje coraz większe
projekty. Decyzja o założeniu własnego teatru zmieniła całe moje
otoczenie, powstała firma zajmująca się kulturą potem
stowarzyszenie, dziś nasza ekipa organizacyjna liczy sobie prawie
szesnaście osób, a wokół nas jeszcze krążą osoby „wolne
elektrony”, które zawsze nam pomagają.
Przez kilka
lat zmieniałem siebie poprzez teatr, aż w końcu nastał dzień, w
którym zrozumiałem, że zmieniam już nie tylko siebie ale osoby
wokół mnie – powoli zacząłem zmieniać świat.
Medium
teatru daje tę możliwość, że mogę pokazać innym jak wygląda
świat z mojej perspektywy, ale dobry twórca to ktoś kto potrafi
tak jak dobry malarz pokazać rzeczywistość taką jaka ona jest.
Tak jak malarz, malując obraz odchodzi na pewną odległość od
sztalugi by zobaczyć na modela by porównać go ze swoją pracą,
tak artysta teatru powinien oddalać się od swojego dzieła by
widzieć wszystkie obrazy, które się na niego składają. Powinien
też on oddalać się i przybliżać do tematów jakie porusza, żeby
móc dobrze zobaczyć wszystkie strony „konfliktu”. Artysta
teatru musi być bardzo dobrym obserwatorem – nie tylko tego co
widzi okiem, ale musi obserwować emocje, obraz psychologiczny,
sytuację polityczną, musi czuć sercem, musi odbierać i
rejestrować sensualny obraz świata. Jaka sztuka jest w tworzeniu
propagandowej sztuki – mogę powiedzieć, że żadna gdyż każdy
głupi potrafi wziąć jeden konkretny temat i opracować go w
godzinę. Sztuką jest zestawianie ze sobą obrazów. Sztuką jest
zderzanie ze sobą światopoglądów. Sztuką jest pokazywanie
rzeczywistości taką jaka ona jest, ale w sposób artystyczny.
Oczywiście każde „ubieranie” tematu jest już jego
interpretacją, wkładanie tematu w ramę estetyczną już oznacza
jego deformację, każda mała ingerencja może spowodować, że widz
odbierze to jako interpretację artysty a nie rzeczywisty obraz, a do
tego sam jeszcze dokona własnej indywidualnej interpretacji. Jednak
taka jest nasza rola: budować obrazy znaczeniowe, a rolą widza jest
je odczytywać na własny sposób bo przecież „jesteś tym co
wiesz”.
Prawdą jest, że dzisiejsi odbiorcy teatru to zazwyczaj osoby, które
same tworzą teatr, lub piszą o teatrze lub mają jakiś interes w
tej sztuce, ale warto tworzyć i budować coś swojego gdyż zawsze
na widowni znajdzie się ktoś „przypadkowy”, ktoś na kogo
możemy wpłynąć, komu możemy powiedzieć coś więcej. Zajmuję
się teatrem właśnie dla tej osoby, która przychodzi na spektakl
czasem przez przypadek. Dlaczego? Dlatego, że środowisko ma już
swoją opinię i swoją mądrość, my nawzajem oglądamy swoje
prace, oglądamy prace innych reżyserów i podkradamy im albo sobie
jakieś małe elementy estetyczne. Teatr trwa i będzie trwał, gdyż
jeszcze wiele rzeczy nie zostało wprost (wy)powiedzianych.
Zajmuję się teatrem bo wierzę w jego moc, wierzę w to, że dzięki
niemu możemy dotykać materii tak skomplikowanej, że nie da się
jej wprost opisać słowami. Jest to coś nienamacalnego fizycznie,
są to indywidualne przeżycia duchowe, które „bywają”.
Zajmuję się teatrem bo wierzę w jego moc zmieniania świata na
skalę większą niż mogłoby się wydawać. Może on wpływać na
politykę, przemiany społeczne a nawet pośrednio na przemiany
ekonomiczne.
Zajmuję się teatrem gdyż wrażenia estetyczne w teatrze dają mi
więcej niż oglądanie filmów. Teatr daje mi poczucie aktywnego
uczestnictwa w wydarzeniu. W każdej chwili mogę wstać i przerwać,
mogę nagrodzić aktorów i reżysera brawami, mogę ich wygwizdać
lub milczeć po spektaklu, zostawiając od razu swoją opinię na
temat tego co zobaczyłem.
Zajmuję się teatrem bo oprócz tego, że dzięki niemu mogę
zmieniać świat to czuję, że on mnie też zmienia. Uwrażliwia
mnie, daje to czego inne sztuki nie potrafią dać.
Zajmuję się teatrem by tworzyć.
Zajmuję się teatrem – bo obawiam się, że nic innego nie
potrafię tak dobrze robić jak teatr.
Zajmuję się teatrem – bo obawiam się, że nie znam nic tak jak
sztukę teatru.
Zajmuję się teatrem – bo świat mocno się uteatralizował i ja
jestem jego częścią.
Czytając książkę Eugenio Barby natrafiłem na takie określenie,
że Odin Teatret (teatr Barby) jest jak latawiec na wietrze, jest
samotną jednostką gdzieś tam wysoko, jest ulotny, kiedy puścisz
linkę to zniknie lada moment – to akurat tekst z lat 70 więc nie
jest już zbyt aktualny. Jednak bardzo spodobała mi się metafora
tego przedmiotu i w jednej chwili przerobiłem ją na własne
potrzeby.
Nasz
teatr Kingdom of Curvy Fork powinien być jak latawiec, jednak nie
jak ten latawiec z Odin Teatret – samotny i ulotny, powinien być
latawcem Benjamina Franklina, który zostaje puszczony dopiero gdy
wokół zbiera się burza. Musi być umieszczony w burzliwym
środowisku i spokojnie czekać na uderzenie pioruna. Musi prowokować
do uderzenia, puszczony latawiec w centrum burzy nie musi na 100%
ściągnąć na siebie gromu, ale prowokuje do tego by ładunki
elektryczne uciekły po nim po czym dochodzi do rozładowania.
Burza to
środowisko: polityczne, społeczne, kulturowe, ale także środowisko
twórcze.
Latawiec
to nasz teatr, który powinien prowokować, powinien być w miejscu
niebezpiecznym, gdzieś na granicy zdrowego rozsądku a szaleństwa.
Uderzenie pioruna, to tematy jakie poruszamy, to obrazy jakie
kreujemy. To jest to wszystko co nazwalibyśmy naszą akcją czy
działaniem. Nasze działanie powinno prowadzić do rozładowania
tych skumulowanych ładunków. Czyli prowokujemy, uderzamy i
rozładowujemy prowadząc do katharsis.
Powyższy
opis nie tyczy się całej działalności naszego teatru, można go
raczej przypisać do poszczególnych prac takich jak „Tożsamość”
czy „Sonata Belzebuba”. Dziś jednak mogę śmiało powiedzieć,
że kierunek w jakim zmierza nasza praca jest coraz bardziej skupiony
na byciu „latawcem Benjamina Franklina”. Coraz częściej
powołujemy do życia prace, które są pokłosiem wydarzeń
aktualnych, dlatego tutaj pojawia się problem przemijania. Piękno
teatru polega na tym, że jest on bardzo kruchy – dziś mówimy o
rzeczach ważnych, aktualnych i mocnych – jutro będą już tylko
miałką papką która będzie nadawała się do wyrzucenia, być
może nawet nie będzie nadawała się do definiowania przeszłości,
gdyż nic po niej nie pozostanie lub pozostaną tylko strzępy
obrazów, których nie będziemy mogli uważać za dobry punkt
odniesienia do tego co już minęło.
Maciej
Ratajczyk
20.10.2016
– Olimpiada Teatralna, Wrocław
![]() |
Wszystko
co w teatrze widzisz jest nieprawdziwe – bo nasz świat nie jest
już prawdziwy.
To moja
odpowiedź na hasło tegorocznej Olimpiady Teatralnej „Świat
miejscem prawdy”, które jest fragmentem wypowiedzi Jerzego
Grotowskiego, moim zdaniem ta sentencja wyrwana z kontekstu ma się
nijak to tego co mówił Grotowski. To prowokuje mnie do kolejnej
refleksji, o której (może) napiszę następnym razem.
Maciej
Ratajczyk
Kraków
28.10.2016

